Enoturystyka, czyli winne podróże bez poczucia winy

Polacy piją już nie tylko wódkę czy piwo. Coraz chętniej sięgają też po bardziej wyrafinowane trunki, w tym wino. Wprawdzie daleko nam jeszcze do Włochów czy Francuzów, ale wino zaczyna się też sprawdzać w turystyce. I wbrew pozorom nie trzeba jej daleko szukać.

 

Wyjazdy enologiczne to wciąż niszowa, lecz zyskująca coraz większą popularność gałąź turystyki i rekreacji. Oczywiście prym w tej kategorii – podobnie jak w przypadku średniego rocznego spożycia – wiodą Włochy i Francja. Niemniej polska mapa winiarska także się wzbogaca się o kolejne winnice.

 

Najbardziej znany krajowy szlak winiarski obejmuje Zieloną Górę, a więc całkiem niedaleko. Oczywiście możemy szukać atrakcyjnych winnic w innych regionach kraju, począwszy od Pomorza, a skończywszy na Podkarpaciu. Warto wybrać się chociażby na święto tego trunku organizowane w Janowcu czy Jaśle.

 

Wydawałoby się, że enoturystyka to coś dla osób z tłustym portfelem. Enoturyści uchodzą też za osoby wykształcone, należące do elitarnych grup. Ale niekoniecznie musi tak być w praktyce. Wiele winnic znajduje się w pobliżu miejsc atrakcyjnych turystycznie (np. Winnica pod Lubuskiem Słońcem w gminie Lubrza, niedaleko jeziora Niesłysz). Wówczas możemy potraktować enologiczny wypad jako lokalną atrakcję i uzupełnienie wypoczynku, bo przecież uprawa winorośli to również pasja i hobby, które nie ma ceny. Nic więc dziwnego, że coraz więcej właścicieli winnic zaczyna myśleć o wykorzystaniu zjawiska enoturystyki i oferuje m.in. noclegi. Warto spróbować.

 

Zdjęcie pochodzi z serwisu sxc.hu

 

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij