Od kiedy tylko homo sapiens uświadomił sobie w pełni uczucia i emocje, dla których znalazł wspólne pojęcie “romantyczność”, góry w zupełnie naturalny sposób stały się scenerią dla wielu pięknych utworów o miłości, wyjazdów tylko we dwoje, płomiennych romansów, et cetera. Szklarskiej Porębie w Sudetach Zachodnich w tym względzie niczego nie brakuje. Miejscowość może się pochwalić licznym gronem fascynujących zakątków, w których powietrze aż skwierczy od afektywnych ładunków romantyzmu.

Bodaj najwięcej takich przyjemności dostarcza sama Matka Natura - tam, gdzie przyroda pozostaje nietknięta destrukcyjną ręką ludzkiej cywilizacji. Zaszczytne pierwsze miejsce powinno przypaść Złotemu Widokowi. Nie tylko ze względu na oszałamiające panoramy Karkonoszy oraz Kotliny Jeleniogórskiej, ale też legendarny grób władcy gór. Karkonosz w dawnych wierzeniach uosabiał nieokiełznaną siłę żywiołów, twórczą i niszczycielską zarazem. Miłość też wykazuje te cechy, to w końcu “Piąty element”.

Wysokim stopniem niesamowitości charakteryzują się też karkonoskie formacje skalne. W pobliżu Złotego Widoku stoi Chybotek, a wędrując po niezliczonych górskich szlakach można napotkać jeszcze m.in. Kukułcze Skały, Twarożnika bądź baśniowe Trzy Świnki - ich nazwa nie ma wiele wspólnego z klasyczną bajką, wyjaśnia ją jedno z ludowych podań. Te niezwykłe głazy leżą na południowym zboczu Szrenicy - jednego z najważniejszych i najatrakcyjniejszych dla turystów szczytu w tym rejonie Sudetów. Spory wpływ na taki stan rzeczy mają wyciągi, którymi można podjechać pod sam wierzchołek, a także cenione schronisko.

À propos noclegowni dla górskich wędrowców i romantycznej atmosfery - tutaj prym powinna wieść kameralna Kochanówka. Nie tylko ze względu na dość jednoznaczną nazwę czy też całkiem przytulne wnętrza. Wspomniane schronisko leży nieopodal niesłychanie malowniczego wodospadu Szklarki. Kaskada spada tutaj z wysokości ponad 13 metrów. Skoro już mowa o karkonoskich wodospadach, nie można nie wspomnieć o największym z nich. Palma pierwszeństwa należy tutaj do Kamieńczyka, na którym strumień opada do misy kotła eworsyjnego przez 27m. Wystarczy tylko uruchomić wyobraźnię: orzeźwiający zapach lasu, pocztówkowe widoczki, szmer płynącej wody i Ta Jedyna / Ten Jedyny u boku… Czary, prawdziwe czary.

W poszukiwaniu magicznego nastroju warto również wybrać się w nie tak znowu odległe Góry Izerskie. A konkretniej to w oddalony od “cywilizowanej” części regionu rejon Stacji Turystycznej Orle. Wszystko dlatego, że to jedno z niewielu dziewiczych miejsc, do których nie docierają sztuczne światła okolicznych miast i wsi. Dzięki temu jeśli tylko noc jest bezchmurna, nieboskłon wypełniają niezliczone gwiazdy. Prawdziwie bajkowe warunki pozwoliły na utworzenie Izerskiego Parku Ciemnego Nieba, gdzie wytyczono specjalną Astrościeżkę dla zainteresowanych astronomią… i nie tylko.

Romantyzm nieco innego rodzaju reprezentuje swoim działaniem Sudeckie Bractwo Walońskie. To przepełnione pięknymi ideami stowarzyszenie swoimi działaniami, wbrew wszelkim przeciwnościom i “zdroworozsądkowym” opiniom, ożywia wydawałoby się dawno zapomnianego ducha ludowych tradycji i tajemniczych opowieści, nierozerwalnie związanymi z legendami o Walonach. Gdyby ktoś nie wiedział, to najogólniej i w wielkim uproszczeniu rzecz ujmując, byli oni alchemikami i poszukiwaczami skarbów, którzy przybyli pod Karkonosze w średniowieczu. Kto chce odkryć ich sekrety i choć na chwilę wrócić do życia, jakie dawno temu prowadzili ludzie, powinien wybrać się do oryginalnego parku kulturowego - Żelaznego Tygla Walońskiego. To będzie niewątpliwie fantastyczne przeżycie.

Godnym zwieńczeniem (bądź wstępem do) romantycznego wieczoru jest kolacja w jakimś klimatycznym lokalu. Zapewne restauracji trzymających poziom w Szklarskiej Porębie jest całe mnóstwo, ale mało która ma takie atuty jak “Młyn Świętego Łukasza”. Ten może się poszczycić tradycją sięgającą 1870 roku oraz specyficzną nutką bohemy - w pierwszej połowie XX wieku spotykała się tutaj i wystawiała swoje prace grupa cenionych artystów, a współcześnie zabytkowy i wielofunkcyjny obiekt coraz wyraźniej nawiązuje do tych dawnych, pięknych czasów.

Gdyby przyroda znała kupidyny, cherubinki i inne amorki, to wokół Szklarskiej Poręby raczej nie należałyby do gatunków zagrożonych całkowitym wyginięciem. Znalazłyby bezpieczne schronienie w licznych romantycznych zakątkach i żywiłyby się tą przysłowiową chemią, która wytwarza się między zakochanymi. A już całkowicie poważnie - Szklarska Poręba ma wszelkie predyspozycje ku temu, by wspaniale ugościć wszystkie pary i pomóc ich uczuciu rozkwitnąć.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij